Stabilizacja, a bieganie ... trudny przypadek dla fizjoterapeuty.

Sezon w pełni, coraz częściej spotykam się z pytaniami o to co jem na co dzień, o to jak się odżywiam na przed zawodami oraz o to co jem w trakcie zawodów. Specjalistką od odżywiania i diety nie jestem, ale moje posiłki w których jest sporo kaszy, ryżu i makaronów do tej pory sprawdzały się idealnie, ale dziś kilka słów jeszcze o jednej rzeczy, o którą też zadano mi już kilka razy pytanie, a mianowicie o "coś na stawy" oraz "czy Ciebie nigdy nic nie boli?"

Nie pisałam o tej do tej pory i dokładnie pisać nie będę, ale w skrócie: Pod koniec 2014 r zaczęły mnie boleć strasznie plecy, w styczniu 2015 r usłyszałam od lekarzy: "To Pani jeszcze chodzi", "o sporcie to proszę zapomnieć!, nie przy takim kręgosłupie", "Pani ma kręgosłup jak 60cio latek" ... itd. Wyniki rezonansu były obszerne: kilka milimetrów poprzesuwane kręgi, dehydratacja krążka i taka cała lista innych przerażająco brzmiących stwierdzeń, które mi nic nie mówiły, ale wiedziałam, że są to przyczyny mocno bolących pleców (czasem miałam problemy ze wstawaniem z łóżka).

Na początku była bezradność, poszukiwanie lekarzy, fizjoterapeutów. W końcu trafiłam do Ali (fizjotrener.com). Dziewczyna sama jest sportowcem i potraktowała mnie podobnie. Jasno powiedziała: lekko nie będzie, ale coś z tym zrobimy. Od razu zapaliła się iskierka nadziei :)

Przez 10 miesięcy skrupulatnie każdego dnia tygodnia z samego rana  ćwiczyłam 15 min stabilizację, rozciąganie pleców, i inne ćwiczenia, które zadała mi Ala jako pracę domową. Zaprzyjaźniłam się też z rolkami, a w między czasie bardzo mocno dbałam o odpowiednie nawodnienie organizmu, nie tylko na treningach, ale po prostu codziennie, dodatkowo zaczęłam pić Flexistav, który wspomaga stawy. Oczywiście nie odpuszczałam treningów, przebiegłam ileś tam setek kilometrów, coś tam pojeźdiłam na rowerze i zrobiłam po 10 miesiącach rezonans żeby przekonać się jak moje plecy. Na szczęście okazało się, że pewne zwyrodnienia zatrzymałam, a poprzesuwane kręgi odpowiednimi ćwiczeniami lekko cofnęłam, czyli jest progres, jest radość. 

Dlaczego nie biegam "setek"? Bo mam jeszcze za słaby korpus i moje plecy mogą tego nie wytrzymać, jeśli chcę biegać przez kolejne kilka lat muszę do tego podchodzić z głową.

Dlaczego o tym piszę? 

1. Pamiętajcie o stabilizacji, to naprawdę pomaga i lepiej zacząć wcześniej ćwiczyć profilaktycznie niż później żeby się ratować

2. Flexistav, o którym wspomniałam to suplement diety wspomagający nasz układ kostno-stawowy, a zawarta w nim witamina C pomaga w wytwarzaniu kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania chrząstki stawowej, w moim przypadku pomaga mi na kręgosłup oraz porozwalane kolana po operacji ACL (więzdła krzyżowe).

 3. Jak ktoś jest z Krakowa bądź okolic i szuka porządnego fizjo to polecam fizjotrener.com. Alicja naprawdę pomaga i jest niezastąpiona, nie tylko przy kręgosłupie, ale także na inne dolegliwości.

4. Nie zapominajcie o rolowaniu.

5. Nie bagatelizujcie jak Was coś boli. Przy bieganiu naprawdę mocno obciążamy nasz układ kostno-stawowy. Boli, to znaczy, że coś się dzieje i prawdopodobnie samo nie przejdzie ;)

Co teraz robię? Dalej codziennie rano ćwiczę, unikam ruchów, ćwiczeń, przeciążeń, które źle wpływają na moje powykrzywiane plecy, wspieram się Flexistavem oraz dużymi dawkami wit C.

Jak ktoś ma problemy z plecami to najpierw dobry fizjo, później bieganie ;)

ps. Rozwalone więzadła krzyżowe to też nie koniec świata. Przerobiłam temat i jak widać biegam, jeżdżę na nartach, rowerze itd.

 To byłoby tyle użalania się nad kontuzjami... zmykam do spania, bo rano trzeba na basen jak w każdy poniedziałek ;)